Michał Brzeziński, Sztuka jako platforma dyskursu

O kulturze i sztuce możemy mówić z jednej strony w kontekście komunikacji, a z drugiej – w kontekście materialności dzieł sztuki. Przekaz, komunikacja, czy informacja stanowi bodajże podstawowy pułap dla kultury, która jest formą komunikacji wymagającej medium – materii.  Sztuka jest specyficznym kontekstem nadawania i odbioru impulsów zmysłowych, za pośrednictwem rozmaitych mediów, a pojęcie impulsu estetycznego rozszerzyć można obecnie na wszelkie pola komunikacji społecznej. Jednym z takich pól komunikacji jest dziś blogsfera, a więc ta część internetu, która wydzielona jest z całej cyberprzestrzeni przez platformy do tworzenia blogów – publicznych dzienników. Artyści wyrzucający idee przed ich realizacją do publicznego dziennika nazwanego „koszem”, czy „śmietnikiem”, artyści otwierający się na działalność innych artystów są jednak w rzeczywistości twórcami sztuki  zupełnie nowego typu. Przeanalizujmy ten przypadek po małym rekonesansie historii sztuki.

 Sztuka jako informacja

 Jeśli spróbujemy sobie wyobrazić świat bez technologii informatycznych i informacyjnych, świat którego już nikt z nas nie pamięta, pozbawiony radia, prasy, telewizji, internetu czy telefonów komórkowych, dostrzeżemy, że sztuka stanowiła wówczas pewnego rodzaju źródło informacji. Kościoły mówiły o życiu pozagrobowym, pałace – o życiu doczesnym, zamki, miasta i dwory stanowiły informacje polityczne i ustrojowe, zaś ubiór był informacją o pochodzeniu, które determinowało tożsamość. Sztuka pojawiała się wszędzie na zasadzie stosowności, ukazując istotne elementy kulturowego zakotwiczenia człowieka w świecie. Tożsamość człowieka była ciężka jak katedra i przypisana raz na zawsze. Wyjątki awansu społecznego były tak nieliczne, że możemy mówić o pojedynczych przypadkach. Dziś elementy znaczące, znaki i znaczenia oderwały się od desygnatów i wędrują w swobodnym postmodernistycznym, wartkim strumieniu gier losowych, mieszających je w struktury współczesnych dzieł sztuki.

 Przepływ informacji był niegdyś powolny, skazany na zniekształcenia, subiektywność przekazu. Królowała religia i ściśle określone stany umysłu, będące celem twórczości. Sztuka służyła więc religii, a stany umysłu, umiejętnie wywoływane przez artystów, były ułożone w spójną strukturę. Obraz czy rzeźba docierały do nas w postaci zmysłowej, po czym powodowały zmysłową fluktuację impulsów semantycznych w naszym ciele, aby doprowadzić do zgodnego z duchem epoki celu. 

 Informacja jako sztuka, lub “Sztuka informacji”

 Jeśli spróbujemy sobie wyobrazić świat, który pamiętają już tylko nieliczni, dostrzeżemy, że wraz z nastaniem epoki fotografii, prasy codziennej, pierwszych telegrafów, radia i tzw. paleo-telewizji informacja często przekształcała się w sztukę. Medializacja rzeczywistości spowodowała, że artyści zainteresowali się tym procesem, bowiem sama rzeczywistość stawała się informacją. Galeria, jak w przypadku ready-made ustanawiała kontekst dla rzeczywistości i przez to przekształcała ją w sztukę, dzięki przyjęciu instytucjonalnej definicji sztuki. Z kolei konceptualizm przekształcił same idee w swoisty ready-made i niemal całkowicie wyeliminował przedmiot, nadając prymat informacji. Działanie artystyczne, mimo że odbywało się w materialnej przestrzeni, było jedynie informacją, która pojawiała się na moment i znikała w falach informacyjnego szumu, który wytwarzała. Krytycy i sami artyści odrzucili narzuconą wcześniej rolę sztuki, czerpali przyjemność z wolności od misji i odpowiedzialności, mając poczucie dryfowania w wodzie, której fale tworzyły aktywne jednostki. Sama sztuka stała się czymś autotelicznym, definiowanym środowiskowo, miała charakter efemeryczny i incydentalny. Epoka sztuki jako informacji z wolna odchodziła w niepamięć, a skamieliny trafiały do muzeów i tam czekały na przywołanie przez artystów – społecznych psychoterapeutów. Dawna sztuka była mitem wymagającym reinterpretacji, była Giocondą, już nie tyle tajemniczą, co marzącą o wąsiku, zaś idee rozbrzmiewały w oderwaniu od porzuconych dzieł. Dziełami tymi próbowano bowiem konserwować stan umysłu, opisywać i przekazywać coś, co nie nadawało się do zachowania, coś, co powinno odejść, aby nie stracić swojej świeżości. Ów proces “konserwacji” stał się obiektem ironii Daniel Spoerri który utrwalił stół, przy którym jadł śniadanie wraz z przyjaciółmi (do dziś możemy go oglądać w łódzkim Muzeum Sztuki). Akt ten można odczytywać jako wyraz zwątpienia w sens tworzenia instytucji, która ma misję niemożliwą i pragnie zatrzymać coś, co nie jest możliwe do zatrzymania. Być może Spoerri postawił pytanie, czy tego typu instytucja nie przekształci się w śmietnik, pełen pamiątek po czymś, co minęło.

 Sztuka nabrała cech autoironicznego żartu, błazenady i choć podejmowała problemy, to podawała na nie absurdalne rozwiązania. Artyści oczekiwali na na błysk zrozumienia ich ironii, płynący ze zgody na zwątpienie w jedynie słuszny porządek, któremu podmiot winien podporządkować interpretację. Sztuka informacji poddawała pod wątpliwość zasady stosowności i przystawalności, pragnęła doprowadzić do anarchistycznej, utopijnej równości, znosiła wszelkie wykluczenia i z zasady drwiła z zasad. Równość miała być już nie tylko równością względem Boga czy śmierci, ale również względem prawa, rynku czy pozycji społecznej, które stały się także obiektem drwin. Informacji jako sztuki nie można posiadać, rozumieć, ani nauczać, tak jak się naucza rzemiosła. Każda informacja jest subiektywna, a proces tworzenia nowych dzieł jest jednostkowy i niepowtarzalny, bowiem ponowne odtworzenie danego procesu nie jest już tym samym procesem.

 Przełom

 Równocześnie z ruchami takimi jak sztuka konceptualna, performance, land art czy Fluxus (definiowanymi tutaj jako sztuka informacji) pojawiły się i upowszechniły komputery, które same tworzyły gotowe artefakty na podstawie wprowadzonych informacji. Sztuka informacji wyparła starą definicję dzieła sztuki, i skoncentrowała się na procesie. Jednakże dzięki komputerowi musieliśmy przemyśleć język naszej kultury i zaprojektować proces jego informatycznych przekształceń. Konstruowano więc nowe języki programowania, platformy programistyczne  i zręby współczesnych systemów operacyjnych. Egzekutorem informacji przestał być człowiek, a stał się nim komputer, zaś informacja o nas i naszym świecie zaczynała wnikać w środowisko informatyczne. Artyści i odbiorcy poszukiwali sposobów porozumiewania się ze środowiskiem informatycznym. Taśma magnetyczna szybko przerodziła się z medium niosącego informacje i pamięć o ludziach i dla ludzi w taśmę przechowującą tylko dane dla komputera. Te dane stawały się coraz gęstsze, ale pozostawały zawsze skończone. Tworzono interaktywne instalacje, gry, w których projekt umożliwiał interakcję ograniczaną przez całkowitą przewidywalność i policzalność możliwych efektów rozgrywki. Policzalność permutacji stawała się następnie coraz mniej określona, gra przypominała życie, które jest bardziej skomplikowane niż najbardziej złożony układ, jaki jesteśmy sobie w stanie wyobrazić, a sztuka wraz z rozwojem technologii informatycznych dążyła do nieskończoności.

 Sztuka jako dyskurs

 Dziś żyjemy w świecie, w którym nie tylko wytwarza się nowe jakości artystyczne – informacje. Dzięki cyfrowemu zapisowi, można je także zachować w niezmienionej formie oraz umożliwić ich publiczną dostępność (na razie nieodpłatnie i należy walczyć o to, aby tak zostało, chociaż niekoniecznie za cenę piractwa). Dziś to wszystko, co stanowiło efemeryczność dawnego świata białych kruków: płyty winylowe, kserowane tomiki poezji, unikalne nagrania VHS, książki dające tanie oświecenie, muzyka czy wideoklipy, niegdyś tak ulotne i kuszące, wszystko to odnalazło swoje miejsce w krainach youtube.com, vimeo.com, w niezliczonych norkach na serwerach rozmaitych chomików.pl czy na komputerach spiętych w sieci p2p. Prywatna informacja stała się ogólnie dostępna i utraciła swój intymny charakter. Proces ten nadal postępuje. Kamery monitorujące ulice, parkingi, sklepy, centra handlowe, klatki schodowe, a także rejestry wejść i wyjść z pomieszczeń służbowych czy domów, to wszystko tylko tymczasowo stanowi odrębne pola informatyczne. Prędzej czy później zostaną one połączone lub użytkownicy sami zapragną, aby zintegrować je w sieć, którą będziemy pytać co rano o to, co mamy ochotę zjeść na śniadanie. Archiwa współczesnych służb bezpieczeństwa Chin, Rosji, czy Stanów Zjednoczonych już dziś mogą odpowiedzieć na to pytanie. Sztuka w tym świecie nie może dłużej być tylko interaktywna i nie może pozostać towarem. Sztuką stał się nieustający feedback, sprzężenie zwrotne, fluktuacja danych, sztuką jest stworzenie żywej struktury, stworzenie żywego organizmu, skonstruowanie portalu społecznościowego, czy platformy podobnej do processingu lub nawet instytucji animującej kształt działań artystycznych, jaką u swych źródeł było np. łódzkie Muzeum Sztuki (grupa a.r., głównie Strzemiński i Kobro), a także Zentrum für Kunst und Medientechnologie Karlsruhe (Weibel). Dziś tego rodzaju kolektywne dzieła sztuki to głównie projekty internetowe, takie jak “Perpetual Art Machine”, “Human Emotion Project”, lub “Exquisite Corpse”. Za każdym z tych projektów stoją artyści, którzy są autorami idei swoich dzieł, następnie rozwijanych przez inne osoby. Mamy tu więc do czynienia z działaniami o  kolektywnym charakterze. Wymienione projekty są bardzo różne, zarówno jeśli chodzi o poziom artystyczny tworzonych prac, jak również stopień zaawansowania i ingerencji samych artystów wprowadzających takie platformy w cyberprzestrzeń lub tkankę społeczną. Większość z nich jednak podąża w kierunku wytyczonym wcześniej przez dadaistów oraz późniejsze ruchy awangardowe czy też rozmaitych artystów tworzących wspólne, kolektywne dzieła. Ponadto, sztuka otworzyła się na podmiot nie tylko jako na odbiorcę – konsumenta, ale także jako na twórcę. Artysta nie daje gotowych, zamkniętych produktów, ale dostarcza kreatywne platformy. Można więc powiedzieć, że dokonało się przejście do kultury w wersji 2.0, w której już nie sama „czysta” idea jest najważniejsza, ale to w co się przerodzi po wniknięciu w tkankę społeczną. Idea, polecenie, seria komend zwana programem, lub inspirujący tekst, ironiczne wyznanie, lub diagnoza – to wszystko to przecież rodzaj komunikacji, podstawowy proces tworzenia kultury.

 Inaczej rzecz ujmując, przeszliśmy od sztuki jako przedmiotowo traktowanej informacji do sztuki jako podmiotowo traktowanej przestrzeni dla dialogu. Życie stało się efektem końcowym sztuki, czy też sztuka stała się projektowaniem życia. Artyści tacy jak Maurice Benayoun tworzą skończone dzieła, dające nieskończone możliwości przekształcenia się w niezliczoną ilość dzieł sztuki, które w swym finalnym kształcie są podpisywane nazwiskami innych artystów. Prace te tworzą jeden organizm, obecny w wielu miejscach. Jednocześnie organizm ten stanowi żywe środowisko, które może integrować sie poprzez platformę jaką staje się pierwotne dzieło (w tym przypadku blog artysty). W ten sposób, sztuka pojawiająca się dzisiaj jest wynikiem dialogu środowiska sieciowego w którym każdy niezależnie od swej woli staje się artystą i jest oceniany tymi samymi kategoriami. Sztuka potrzebuje Cię!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: