Olga Miłogrodzka, Recycling myśli i tak jest nieuchronny

“The Dump” – to tytuł projektu w formie bloga, na którym Maurice Benayoun od lat dzieli się niezrealizowanymi pomysłami artystycznymi. Internetowe składowisko, “śmietnik” myśli, bo tak należy tłumaczyć jego nazwę, zainspirowało Agnieszkę Kulazińską, kuratorkę CSW Łaźnia w Gdańsku, do przygotowania projektu (“The Dump – recycling myśli”), w którym 8 młodych artystów podjęło się twórczej pracy nad wybranym przez siebie wpisem ze strony. W rzeczywistości, stanęli przed bardzo trudnym zadaniem – wyprowadzenia z obcej myśli samodzielnego dzieła. Po obejrzeniu wystawy jestem pełna wątpliwości czy oby na pewno podołali temu zadaniu. Właściwie żadna z zaprezentowanych w Gdańsku prac nie przekonała mnie jako niezależny, spójny utwór jednocześnie pozostający w czytelnej i jasno określonej relacji do wybranego konceptu francuskiego artysty. W przypadku większości prac gubiłam się już na etapie przetwarzania zapożyczonej idei. Były też pomysły, których przełożenie na formę plastyczną wydało mi się mało wymowne i adekwatne.

 Wideo Dave Ball’a („Gracz w Ping-ponga a reszta świata”), które mimo dosłowności, z jaką ilustrowało myśl zawartą na blogu, skutecznie odwodziło moją uwagę od sedna poruszanego w nim problemu. Na swojej stronie Maurice pokusił się o porównanie pracy twórczej do gry w  tenisa, rozróżniając trzy jej scenariusze. W tym najgorszym, na którym skupił się Dave Ball, gracz odbija piłkę pozostając na polu gry zupełnie sam – nie ma przed sobą ani żywego przeciwnika odpowiadającego na jego atak, ani ściany, która odbijając piłkę, lepiej lub gorzej, po prostu umożliwia dalszą grę. I tak na filmie obserwujemy dziewczynę podejmującą próbę gry w tenisa stołowego. Mimo tego, że stoi pomiędzy blokami, a zewsząd otaczają ją odgłosy funkcjonującego swoim dziennym rytmem miasta, w kadrze nie pojawia się nikt, kto mógłby stanąć po przeciwnej stronie siatki. Po każdej zagrywce, piłka przelatuje nad stołem i ląduje na trawniku. Problem jednak w tym, że gdyby nie towarzyszący filmowi tekst, mechanicznie i bezintencyjnie zachowujący się na filmie gracz, poprowadziłby moje myśli raczej ku problematyce patologii społecznych i towarzyszących im marazmowi, bezradności, samotności, nigdy natomiast w kierunku twórczej postaci, która poprzez to co robi szuka kontaktu ze światem, łaknie jego reakcji i odzewu. Dlatego wideo odebrałam jako mało komunikatywne, zabrakło mi w nim sugestywnych środków wyrazu. Podobny zarzut kieruję w stronę projektu Vesny Bukovec Obiecuję zmienić świat ale pod warunkiem, że 10 osób zrobi to samo”. Po przeczytaniu opisu pracy autorstwa samej artystki przyznam, że do jej wykonania przygotowała się bardzo solidnie, a zebrany przy okazji researchu materiał wyraźnie podsyca wyrażony przez Maurice’a niepokój związany z jałowością, wręcz zakłamaniem wielu aktywistycznych i społecznych akcji rozwijanych w sieci. Niemniej wykonane przez Vesnę szkice (inspirowane stroną, która zachęca czytelników do kolektywnie podejmowanych postanowień o zmianie siebie samych i świata) mówią naprawdę mało. Nawet w 10% nie oddały złożoności omawianego problemu. Widzę je jako szkic, maźnięcie wyjęte z kontekstu szerokiego i bogatego obrazu

 Metka  Zupanič poszła w swojej interpretacji wybranej idei Maurice’a dosyć daleko – potraktowała go jako pretekst do zupełnie samodzielnych rozważań. Zainteresował ją pomysł zaprojektowania generatora bibliografii, samodzielnie przygotowującego listę książek jako punkt orientacyjny dla każdego czytającego pracę naukową. Przeniosła go na scenę świata artystycznego, a dokładnie drogi „awansu zawodowego” młodych twórców. Na podłodze galerii stworzyła labirynt z nazw najważniejszych centrów i muzeów sztuki współczesnej, które konsekwentnie prowadziły od tych mniej znaczących do samego centrum wyznaczonego czterema najistotniejszymi placówkami: MOMA, Tate Modern, Bilbao i MUMOK. Zabieg odważny, samodzielny, mam jednak wrażenie, znacząco osłabił ogniwo łączące realizację z pomysłem Maurice’a, sprowadził je właściwie do podobieństwa frazeologicznego. Pojęcia „referencyjności” i „zhierarchizowanego porządku”, choć adekwatne w kontekście zarówno pracy naukowej i bibliografii, jak i instytucji sztuki oraz kariery artystycznej, niewiele mają ze sobą wspólnego – nic nowego o sobie nie mówią, w żaden sposób się nie dopełniają. Dlatego oglądając pracę Zupanič czułam nie tylko niedosyt, ale i lekką dezorientację. Równie tajemnicza i zawoalowana pozostaje dla mnie propozycja Łukasza Ogórka. Z bloga podchwycił pomysł utworzenia w miejscu publicznym obrazu, który pojawia się w momencie, gdy milkną wszystkie głosy dookoła; obrazu, który domaga się w ten sposób skupienia, warunków umożliwiających doraźne i bezpośrednie oddziaływanie na obserwatora. Zastanawiam się czy tę właśnie dynamikę relacji obrazować miała interaktywna praca “91.0 MHz” – malutkie radio zbierające  wszystkie odgłosy z pomieszczenia, z którym widz porusza się po galerii, a w momencie zbliżenia do podsłuchu powoduje reakcję sprzężenia zwrotnego? Jeżeli mój strzał jest trafny, idzie za nim podobne do poprzedniego zastrzeżenie – porównanie mechanizmu sprzężenia zwrotnego z reakcją zwrotną w procesie komunikacji jest pewnie błyskotliwym, ale niekoniecznie odkrywczym. Do idei Maurice’a nie dodaje żadnego komentarza, za to – o ironio! – skutecznie zakłóca czytelność jego myśli.

 Najlepsze wrażenie zrobił na mnie w Łaźni projekt Kamy Sokolnickiej, choć trudno byłoby mu funkcjonować poza wystawą i jej kuratorskim kontekstem. Artystka zbudowała w galerii własny magazyn. W małym pomieszczeniu zgromadziła skrawki i odpadki materiałów użytych przy budowie wystawy. Całość zamknęła za szybą, tak, aby widzowie mogli jedynie zerknąć do środka. Składowisko Kamy to rewers internetowego magazynu myśli. W odróżnieniu od tego wirtualnego, zawiera prawdziwe śmieci świadczące o zakończonej, dokonanej pracy artystów. Nie ma otwartej formy, nie zaprasza do interakcji – symbolicznie zamyka wystawę, nie daje możliwość recyclingu, ponownego wykorzystania. I może tak właśnie jest lepiej?

W tekście towarzyszącym wystawie Agnieszka Kulazińska pisze, że żyjemy w świecie charakteryzującym się nadprodukcją informacji i obrazów, w czasach wielkiego cytatu, recyclingu starych trendów, nieustannych interpretacji i powtórzeń. Prowokacyjnie zadaje także pytanie – po co produkować nowe idee, kiedy można wykorzystać już istniejące? Wykorzystać już istniejące, po to, aby stworzyć nowe i unikatowe – nie jest to łatwe zadanie, ale czemu nie. Po obejrzeniu wystawy dochodzę do wniosku, że wystarczy nam świadomość, że nie żyjemy w próżni i chcąc nie chcąc każdym działaniem ustosunkowujemy się do idei i konceptów wyrosłych tak z naszych, jak i wcześniejszych czasów. Stara to prawda jak świat, ale prawdziwa. Recycling myśli i tak jest nieuchronny. Nie widzę potrzeby, aby go stymulować.

Przeczytaj odpowiedź kuratora: https://thedumprecyclingmysli.wordpress.com/2010/12/16/agnieszka-kulazinska-recycling-mysli-i-tak-jest-nieuchronny-to-fakt/

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: